- No zejdziesz w końcu? - nawoływała mnie z dołu mama.
- Jeszcze chwileczkę. - odkrzyknęłam wkładając na siebie ulubiony zestaw ubrań.
- No to się pośpiesz. I tak jesteśmy już spóźnione.
- Jejku przecież jak poczekają chwilkę to się nic nie stanie. - mówiąc to schodziłam już po schodach.
- Wiesz przecież, że mama Claudii nie lubi spóźnień.
Nic jej już nie odpowiedziałam.
Mama Claudii to nasza "menadżerka" <o ile można tak nazwać kobietę kierującą nieznanym jeszcze zespołem>. Ma na imię Eva i jest bardzo miłą osobą. Wszędzie jej pełno. Jest bardzo ale to bardzo wesoła i energiczna wręcz roztrzepana ale mimo wszystko odpowiedzialna i umie walczyć o swoje.
- Jeszcze chwileczkę. - odkrzyknęłam wkładając na siebie ulubiony zestaw ubrań.
- No to się pośpiesz. I tak jesteśmy już spóźnione.
- Jejku przecież jak poczekają chwilkę to się nic nie stanie. - mówiąc to schodziłam już po schodach.
- Wiesz przecież, że mama Claudii nie lubi spóźnień.
Nic jej już nie odpowiedziałam.
Mama Claudii to nasza "menadżerka" <o ile można tak nazwać kobietę kierującą nieznanym jeszcze zespołem>. Ma na imię Eva i jest bardzo miłą osobą. Wszędzie jej pełno. Jest bardzo ale to bardzo wesoła i energiczna wręcz roztrzepana ale mimo wszystko odpowiedzialna i umie walczyć o swoje.