wtorek, 14 lutego 2012

16. Pierwszy raz w studiu

- No zejdziesz w końcu? - nawoływała mnie z dołu mama.
- Jeszcze chwileczkę. - odkrzyknęłam wkładając na siebie ulubiony zestaw ubrań.
- No to się pośpiesz. I tak jesteśmy już spóźnione.
- Jejku przecież jak poczekają chwilkę to się nic nie stanie. - mówiąc to schodziłam już po schodach.
- Wiesz przecież, że mama Claudii nie lubi spóźnień.
Nic jej już nie odpowiedziałam.
Mama Claudii to nasza "menadżerka" <o ile można tak nazwać kobietę kierującą nieznanym jeszcze zespołem>. Ma na imię Eva i jest bardzo miłą osobą. Wszędzie jej pełno. Jest bardzo ale to bardzo wesoła i energiczna wręcz roztrzepana ale mimo wszystko odpowiedzialna i umie walczyć o swoje.

piątek, 10 lutego 2012

15. Anonim

Gdy wróciłam do domu, okropnie zmęczona dzisiejszymi przeżyciami, bez entuzjazmu poszłam do łazienki i zmyłam makijaż, który Margaret kazała mi nałożyć. Ledwo żyjąc wzięłam prysznic, który nieco mnie orzeźwił. 
Zmierzając w piżamie do pokoju przypomniałam sobie o tajemniczym esemesie. Niezdecydowana co robić usiadłam na łóżku i wzięłam  telefon do ręki. 
Ciekawość, a co za tym idzie, chęć odpisana na wiadomość brała nade mną górę. 
Nie powstrzymałam się i na dotykowym ekranie wystukałam "?". Doskonale zdawałam sobie sprawę z niebezpieczeństwa tego co robię ale mimo wszystko nacisnęłam "wyślij"
"WIADOMOŚĆ WYSŁANO"  przeczytałam po chwili.

niedziela, 5 lutego 2012

14. Dziwny esemes

- Do jutra? - spytałam Margaret zaskoczona.
- Noo, takk.. Jutro i w ogóle przez cały kolejny tydzień masz spędzać czas z Willem.
- Ale po co? - spytałam tak od niechcenia bo tak naprawdę już nie mogłam się tego doczekać.
- To tylko przygotowania do serialu.. No wiesz pocałunek i w ogóle. Musicie się lepiej poznać. - tłumaczyła bez entuzjazmu mama tak jakby nie miała nic przeciwko, że już za kilka dni będę przed kamerami całować się z jakimś "nieznanym" nam człowiekiem.
Byłyśmy już w samochodzie.. Margaret odpaliła silnik i właśnie zmierzałyśmy w kierunku domu. 

niedziela, 29 stycznia 2012

13. Zauroczenie ? ?

Nie wiem skąd brała się u mnie taka pewność siebie ale najwyraźniej im wszystkim się to podobało. Każdy obecny w tym pomieszczeniu musiał powiedzieć parę słów o sobie. 
Moje "parę słów" przeistoczyło się w opis a na końcu w dłuuugiee opowiadanie.. 
Niektórych to nudziło ale Will przysłuchiwał się mi z zaciekawieniem.. Obserwował mnie uważnie i od czasu do czasu posyłał mi pełen sympatii uśmiech. Gdy to robił miałam wrażenie, że nikogo nie ma w pobliżu.. że mówię tylko do niego.. Wtedy poczułam, że to na jego opinii najbardziej mi zależy.

piątek, 13 stycznia 2012

12. Strach przed nieznanym

Do studia jechałyśmy bite 15 min. Jak dla mnie ciągnęło się to bez końca. Byłam tak straszliwie zdenerwowana, że trzęsły ręce mi się i nie byłam w stanie nad nimi zapanować nawet gdy usiłowałam wyciągnąć lusterko z torebki żeby sprawdzić w jakim jestem stanie. Udało mi się to dopiero za trzecim razem ale długo się nie pooglądałam bo wypadło mi ono pod siedzenie. Zdążyłam jednak zauważyć, że jestem blada jak ściana.
Mama widząc mnie włączyła odtwarzacz CD z moją ulubioną muzyką.
- Rozluźnij się trochę.
- Łatwo ci mówić.

czwartek, 5 stycznia 2012

11. Przygotowania

- Wstawaj! Słyszysz? Wstawaj..! Mama karze ci natychmiast wstawać...! - krzyczał mój młodszy brat Philip. - No rusz się!.
- Aaaaaa.... darłam się na całe gardło... - Daj mi spokój..
- Mamo, ona cię nie słucha. - dalej ryczał nade mną brat.
- Mamoooo, dziś sobota. Czy nie można już chociaż  w weekend pospać nieco dłużej? - krzyknęłam tak, że na pewno usłyszała mnie tam na dole w kuchni.
- Nie mów tak głośno, tutaj jestem.
- Hę... Czemu grzebiesz w mojej szafie? - mówiąc to zerwałam się na równe nogi.

poniedziałek, 2 stycznia 2012

10. Daniel i Katherina ?

Uchhh... Znowu on. Daniel.  Przez bite pól dnia muszę narażać siebie i przyjaciół na głupie zaczepki jego i jego znajomych.
- Z tego co słyszałam to znalazł sobie nową dziewczynę. - podjęła temat Jessica podczas przerwy śniadaniowej.
- Super ale jakoś nie bardzo mnie to nie interesuje. - skrytykowała ją Claudia, wyjmując mi to z ust. - Współczuję tylko tej biednej dziewczynie.
- Ta dziewczyna wcale nie jest biedna. To Katherina. - powiedział Sebastian nakładając sobie spokojnie dwie babeczki i jogurt.
- Katherina? Najgrubsza i najbogatsza dziewczyna w szkole? - pytał z niedowierzaniem Oscar. Nie tylko ja byłam zdziwiona. - Ooooo no to poleciał...!