środa, 2 listopada 2011

1. Nareszcie w domu ? - katastrofa !

- Nareszcie SYLWESTER- krzyczał mój ośmioletni brat Philip, jak zawsze dokuczając wszystkim na każdym kroku.
Moja mama Margaret gotowała coś w kuchni a tata Bob czyścił swoją wierzę stereo. Ja natomiast leżałam, jak ostatni leń na kanapie kartkując starą gazetę. W końcu wybryki Phila przeszły na manie. Nieznośny ośmiolatek usiadł obok mnie i zaczął mnie przedrzeźniać.
- Idź stąd debilu - warknęłam nie zamierzając sobie na to pozwolić.
- Julia! to, że rozstałaś się z chłopakiem nie oznacza, że musisz się wyżywać na rodzinie - do akcji wtrąciła się mama. 

- Margaret, spróbuj ją zrozumieć. - poparł mnie ojciec - Dla piętnastolatki rozstanie z ukochanym to tragedia.
Oboje teraz wymienili porozumiewawcze spojrzenia a ja ze łzami w oczach wybiegłam do łazienki.
Może i chcieli dobrze ale ja mieszkając z nimi już ponad dwa miesiące miałam tego wszystkiego dość! ! Nie chodziło tylko o mojego byłego Daniela ale także o moją nieudaną karierę w stanach. Rodzice wierzyli we mnie od chwili kiedy się urodziłam. Kiedy byłam małym bachorem, cały czas mi powtarzali, że czeka mnie sława.. A ja uwierzyłam im, że jestem skazana na sukces. Rozczarowałam się niestety, gdy żadna wytwórnia płytowa w Stanach nie chciała podpisać ze mną kontraktu. Nie chodzi o to, że nie mam talentu! < Bo sama wiem, że śpiewam świetnie > Oni się wypierali tym, że show-biznes atakuje za dużo małolatów.
No i po dwóch latach biegania po Nowym Jorku za ludźmi sukcesu wróciłam do rodzinnego domu... < A no i Daniel. On rzucił mnie kiedy tylko się dowiedział, że z mojej kariery nici. > Wiem, że rodzice mnie bardzo kochają ale czasami mam wrażenie jakby Margaret bardziej broniła Phila a Bob mnie.
Umyłam twarz tak aby nie było widać, że płakałam, chociaż i tak miałam małe szanse na ukrycie prawdy ponieważ moja niezawodna matka jest tak bystra i wszechwiedząca, a jej brązowe włosy i oczy tylko maskują mrożące krew w żyłach cechy charakteru. Bob natomiast od mamy różnił się intuicją lecz tak jak ona jest sympatycznym, optymistycznym, zawsze uśmiechniętym mondralą ! ! I na dodatek nie zawsze mogę z nimi szczerze pogadać bo zaczynają głosić swoje poglądy na dany temat...
Jedyną osobą, której mogę się zwierzać ze wszystkiego jest moja najlepsza przyjaciółka Jessica, która właśnie do mnie dzwoniła.
- Halo? - odebrałam telefon.
- Hej Julia. Jednak wpadniemy do ciebie całą paczką. !
- Świetnie - ucieszyłam się. - Przyjdźcie gdzieś tak o 20 dobra ?
- Nie ma sprawy. Do zobaczenia. - pożegnała mnie

- Jednak przyjdą ! - powiedziałam z radością do rodziców, wychodząc z łazienki, nie pamiętając po co w ogóle tam weszłam.
- No to do roboty. Musisz przygotować poczęstunek, zaplanować co będziecie robić i odrobić pracę domową. - wyliczała mama.
- Zadanie odrobione. - przypomniałam mamie co robiłam wczoraj wieczorem zanim poszłam spać.
- A kreacja?
- Fakt. Muszę poszperać trochę w szafie. - przyznałam jaj rację.

1 komentarz:

  1. Czytam wszystko od początku do końca, bo piszesz GENALNIE :)

    OdpowiedzUsuń

Twoja opinia jest dla mnie ważna <3