niedziela, 25 grudnia 2011

8. Pierwsza piosenka

- Hejka Julia -przywitał mnie znajomy głos. - Przyszliśmy dokończyć oglądać ten film.
Obejrzałam się za siebie i zobaczyłam całą szóstkę. <Konrada nie było> Zanim jednak zdążyłam cokolwiek powiedzieć do akcji wkroczył Oscar:
- Łaał... Ale sprzęt. - wziął pałeczki rąk, siadając za bębnami. <Mama tymczasem ulotniła się na dół.> Hałas był nieprawdopodobny. Nie dość, że chłopak nie umiał grać to jeszcze walił w bębny o wiele za mocno.!
- Hola, Hola. Oscar to nie tak. - upomniał go Martin zwalając przy okazji z krzesełka za perkusją. - mimo pozorom to delikatny instrument i łatwo go uszkodzić. Popatrz to robi się tak... - mówiąc to zaczął grać.


Ku mojemu zdziwieniu Martin grał świetnie. Gdy skończył poleciały oklaski.
- Wow wymiatasz stary - krzyczał Sebastian a Oscar z urażoną miną usiadł na kanapie.
- Ale na gitarze i tak mi nie dorównasz. - kontynuował Seba. Wziął jedno wiosło i... grał znakomicie.
- Pff... i to ma być gra? Popatrz na to! - do dyskusji włączyła się Claudia.
Dziewczyna wzięła do rąk gitarę akustyczną a z pod jej palców wydobył się niesamowity dźwięk.
- Czekaj! Jeszcze ja. - Emily zdecydowała się na zajęcie miejsca za klawiszami. 
Dziewczyny grały równie dobrze co chłopcy nie licząc obrażonego Oscara, Który razem z Jessicą tylko obserwowali popisy innych. Nagle do gry dziewczyn dołączyli chłopcy. Piosenka, którą grali  wychodziła im rewelacyjnie a ponieważ znałam jej tekst, zaczęłam śpiewać...
Wszyscy zahipnotyzowali się w utworze. To było piękne. W każdym uderzeniu w bębny i klawisze czy przesunięciu dłonią po strunach było słychać 100% zaangażowania i uczucia.
W piosence trzeba było strasznie wyciągnąć głos, jednak nie byłam pewna czy tak potrafię. 
Spróbowałam...
Chwila zawahania... i koniec piosenki
Milczenie...
Nie do końca mi się udało. Czułam na sobie spojrzenia przyjaciół. Spuściłam głowę. 
Zaraz zaczną się śmiać, że nie umiem śpiewać, że tym fałszowaniem zepsułam super piosenkę. 
- Matko... - zaczęła Jessica. 
Poczułam, że się rumienię. a po chwili policzki płonęły mi żywym ogniem. 
-...To było... - Czy ona musi tak przedłużać?
-...Piękne. - powiedziała cichutko. 

8 komentarzy:

  1. Świetnie piszesz :).
    Bardzo podoba mi się styl :).

    Wesołych świąt! :)
    Zapraszam do mnie: http://sleepingbeauty0.blogspot.com/
    (Niestety od kilku dni nie mogę obserwować blogów, ale jeśli Ty mnie dodasz, to napisz to w komentarzu. Na pewno kiedy tylko ten problem minie również Cię dodam) :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli chcesz o coś zapytać, to zapraszam: http://www.formspring.me/sleeping0beauty
    :)

    OdpowiedzUsuń
  3. fajne opowiadanie... :)
    obserwujemy? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. łądne :)
    ok obserwuje i licze ze ty tez::)

    OdpowiedzUsuń

Twoja opinia jest dla mnie ważna <3